Poza tym Wałbrzych ma mega klimat, co wiadomo od dawna, a tu po raz kolejny to wyszło (mam nadzieję, że choć trochę z tego klimatu się na zdjęciach w zerojedynkowej postaci zapisało). I tu chyba raczej nie chodzi o odrapane budynki, rozsypujące się mury (choć na pierwszy rzut oka to jest ten główny element owego "klimatu"), ale, przynajmniej dla mnie, w tych cegłach jest coś, co można by nazwać historią...
Tyle moich wynurzeń... Trzeba jeszcze przytoczyć pewien dialog. Podchodzi do nas jakiś gościu... dres, komóra:
- A Panowie to dla jakiej gazetki?
- A tak... do szuflady.
- Hmm... nie znam, nie znam.
To teraz zdjęcia. W wersji fetyszowej... bardzo fetyszowej.
W konwencji fetyszystowskiej to byłoby na tyle, będzie jeszcze trochę różnych innych, ale trzeba jakiś czas wydłubać, żeby coś przy nich podłubać.
Pzdr. Maciek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz