Już kiedyś pisałem, że bardzo lubię te góry. W pewien mroźny, poświąteczny poranek wybraliśmy się tam z RAFem na wschód słońca. Nic nie zapowiadało takiej pogody... ale opłacało się.
Ostatnio odwykłem od postów wielozdjęciowych... ale tu zrobię pewien wyjątek. I nie są to same pierwszorzędne kadry... ale sentyment jest.