czwartek, 31 lipca 2008

An old quarry...

Jest takie magiczne miejsce w górach wałbrzyskich... jego magia trwa jednak 15 minut... niecodziennie.

Mam nadzieję, że choć część tej magii mi się dzisiaj udało uchwycić:




Przy okazji mała lekcja fotografii krajobrazowej:

Byłem tam... może koło 19:50 (nie patrzyłem na zegarek). Zawrotnym jak na mnie tempem, rowerem przebiłem się przez pół miasta.
5 minut później słońce zgasło i była kiszka.

Pozdrawiam. Maciek.

środa, 30 lipca 2008

Electric CIty

bez pomysłu na description



Pzdr. Maciek!

sobota, 26 lipca 2008

Bonusowo:

Łoweł krosowy...



i alegoria taka:



Z bieszczad/bieszczadów koniec!
Wolę do tego nie wracać... ;)

Pzdr. Maciek.

Puszcza

I tak się jedzie...
Raz po 15km zabrakło mi mostu. To był ból...

Średnia Wieś

Jedna z wielu dawnych drewnianych cerkwi w Bieszczadach.
Teraz przerobiona na kościół katolicki.


Dolina Soliny

Przełom jednej z rzeczek wpadających do zalewu Solińskiego.
Trochę błotka płynęło...





Jeszcze trzy słoneczne...

Pocztówa znad Soliny



Z balkonu...



No i takie coś

Ekhm... deszczowe wzgórza nad Soliną...

... czyli Bieszczady czas zacząć.

Wyjazd nie powiem, że udany, jednak coś tam można wybrać... z tych 50 fot, które udało się zrobić manewrując między kroplami...

Dzień 1 - Połonina Wetlińska...

Najpierw trochę pstryków z bieszczadzkich regli... momentami niezła puszcza się robiła. Ale 50 świetnie daje radę w takich warunkach:




To już na Przełęczy Orłowicza pod Smrekiem. Na połoninę w dalszym ciągu 1h drogi, a już po okolicznych szczytach zaczyna walić piorunami... :/


Aparat pod kurtką i tak dostał swoją porcję wody... w pewnym momencie już mi się nawet nie chciało skupiać na kadrowaniu, czyszczenie cokina też sobie darowałem.

To już pod Rohem na Połoninie Wetlińskiej.


Tu widać kropelki wody... na ścieżce powoli robiło się niezłe bagno, po tym jak cokin mi w błoto spadł, schowałem aparat do plecaka i heja do Chatki Puchatka.


Tam przeczekaliśmy deszczyk... potem jeszcze troszkę słońca wyszło. Tu widok spod Chatki Puchatka na Bieszczady, po lewej Połonina Caryńska.


Natomiast w lesie udało mi się po raz pierwszy zrobić coś takiego...


To jeszcze paprotka:



I bonusowo: bieszczadzkie błotko :)


Narazie tyle. Potem jeszcze dorzucę jakieś pojedyncze strzały. W zasadzie to był jeden z dwóch pogodnych dzionków... tzn. takich, które mniej niż w połowie oferowały nam monsunowe opady. C'est la vie...

Pozdrawiam! Maciek.

Powrót do tradycyjnej szaty...

... po kilku eksperymentach z dizajnem. Tak chyba najlepiej.

środa, 16 lipca 2008

Owl's stories about old mountains... part II

No to cześć pewnej serii, ciągle w trakcie kompletowania :).



Pozdrawiam.
Maciek.

Ps. Spadam na jakiś czas w bieszczady.
Jak mnie niedźwiedzie nie zjedzą to wrócę ;).

Pzdr!

Była burza... aaa...

czwartek, 10 lipca 2008

Jak mówi stare ludowe porzekadło...

... dobra landryna nie jest zła ;)
Szczególnie zaoszczędziwszy 3 paczki na filtrze polaryzacyjnym :D



Pzdr. Maciek.

środa, 9 lipca 2008

Atak spawacza!

Spawane odpowiednio 250s i 300s...
Na pierwszej to mi się nawet pole elektromagnetyczne udało złapać ;)




Pzdr! Mac.

poniedziałek, 7 lipca 2008

Plener WKF w Książu...

Kilka strzałów z sobotniego pleneru w pozamykanym na cztery spusty Zamku Książ... Tzn. Zamek był otwarty, ale większość zakamarków już nie :/.

1. Najpierw teleport zawiózł nas na piętro -2...


2. Potem trochę błądziliśmy


3. Polegliśmy


4. By siłą zdobyć dziedziniec.


5. No a potem wzmocnieni ruszyliśmy na tarasy...


6. Gdzie zaczęło padać


7. ...


8. No i tyle.


Pzdr. Maciek!

piątek, 4 lipca 2008