środa, 28 marca 2007

Rozprawa z zimą ;-)

Tą zimą z mojej szuflady. Bo takie nieśmiałe bluźnierstwa słyszałem, że ta zima na zewnątrz jeszcze się nie poddała do końca. A szufladowa zima, to już jedne z ostatnich zdjęć zrobionych w tym roku. Wszystko na pożyczonym 18-55 nikkora. Jednak 18mm na APS-C robi swoje. Powiedzmy, że to już zaczyna być szeroko. Choć i tak na półce marzeń naczelne miejsce ciągle dzierży 12-24 Tokiny.

A teraz już zdjęcia:






Dla dodania pewnej symboliki temu zdjęciu, napiszę, że ten krzyż jest skierowany w stronę drugiego krzyża na Chełmcu. Samą górę widać, taki masyw w oddali po lewej stronie, krzyża na szczycie już jednak nie. Pomiędzy rozciąga się metropolia Wałbrzyska.




A jutro jadę podbić naszą stolicę. Trzymać za mnie kciuki proszę mocno. Zdjęć raczej nie będzie wielu, bo wyprawa nie fotograficzna, ale może coś przywiozę.

Pozdrawiam. Guancho.

sobota, 24 marca 2007

22 marca - Day for Yes!


Taka to fajna imprezka odbyła się w tym roku po raz pierwszy w naszej szkole 22 marca, teoretycznie jako pozytywny substytut Dnia Wagarowicza.

Przede wszystkim trzeba przyznać, że świetna idea. Polega to na tym, że każda klasa przygotowuje coś w rodzaju happeningu. Główne kryterium: ma być POZYTYWNIE.

Taki mały foto-reportażyk, wyprodukowany z igłą i nitką w drugiej ręce, oraz miotłą w między czasie :). Koledzy fotografiści. Nie bić! Zdjęcia albumowo-pamiątkowe ;).


Tutaj przygotowujemy nasz projekt - płachtę "Dzień na Tak", na której później będziemy odbijać swoje ręce. Gratulacje takim dwóm Paniom za świetny pomysł. Gratulacje dla wszystkich za realizację.


Występ zespołu propagującego zdrową żywność. Karierę to oni jeszcze zrobią ;). Genialnie Zielona gitara i ten wokal ;).


Mat-Infy wysyłały do nieba balon napełniony helem. Ten w 'kasku' wszystkiemu szefował. Kaski z głów dla nich... za pomysł i realizację!


Poszedł w niebo...


Ostatnio widziany:


Później dostaliśmy telefon z centrum wczesnego ostrzegania antyputinowego (taka pseudo tarcza-antyrakietowa), że mają na radarze jakiś niezidentyfikowany obiekt latający.

A to my na tle prześcieradła. Swoją drogą moim skromnym zdaniem i nie bynajmniej dla tego, że sam to zdjęcie wykonałem, jedna z lepszych naszych klasowych fotek ;). Szkoda że nie ma wszystkich.


Ktoś musiał po tym wszystkim posprzątać... (ME, a no i bym zapomniał o pewnej pani :) która również kunszt władania ścierą demonstrowała).

Foto by Lynn-KA, my postproduction ;).


Generalnie tak w ramach podsumowania, było na prawdę pozytywnie. Szkoda że nie wszyscy włączyli się w tą, w sumie zabawę :/. Ale mimo wszystko... DZIĘKI KLASO!!! Jesteście, nie JESTEŚMY ŚWIETNI!

P.S. Gdyby ktoś poczuł się urażony faktem znalezienia się na zdjęciach tego reportażu, przepraszam i proszę o taką informację. W razie takiego wypadku, usunę zdjęcie.

czwartek, 22 marca 2007

Dzisiaj nie będzie zdjęć...

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed mocą Twoją się ukorzę.
Ale chroń mnie Panie od pogardy
Od nienawiści strzeż mnie Boże.

Wszak Tyś jest niezmierzone dobro
Którego nie wyrażą słowa.
Więc mnie od nienawiści obroń
I od pogardy zachowaj.

Co postanowisz, niech się ziści.
Niechaj się wola Twoja stanie,
Ale zbaw mnie od nienawiści
Ocal mnie od pogardy, Panie.

Natan Tenenbaum

Fragment z jeszcze ciepłej płyty Habakuka "A Ty siej", z piosenkami Jacka Kaczmarskiego, która właśnie dziś wpadła mi w rączki. Świetny CD. Naprawdę, jestem pod wielkim wrażeniem. Muzyki, tekstów wielkiego poety i tej genialnej aranżacji.

Dziś Jacek Kaczmarski, gdyby żył, obchodziłby 50 urodziny.

On natchniony i młody był...
On im dodawał pieśnią sił...

środa, 21 marca 2007

Ptićie z mojego ogródka.

Zima zaskoczyła nie tylko drogowców, także i ptaki z mojego ogródka. System dokarmiania na przednówku działa pełną parą, jako że tegoroczny budżet na ten cel, z powodu krótkich mrozów, jeszcze się nie wyczerpał. Ptaki z całej okolicy, w pierwszym dniu "wiosny" postanowiły sobie zrobić małą "bibkę". Nie omieszkałem tego nie wykorzystać.

Tu kilka strzałów, niestety pogoda niezbyt dopisała, a i powszechnie znaną rzeczą jest fakt, że mój 70-300G (w sumie chyba nie tylko mój) do żyletek nie należy ;). Acz coś nie coś da się z niego wycisnąć.












P.S. Dziś chyba się przekonałem, że nie ma się co oszukiwać, 70-300G to na 300mm mydło, mydło, mydło, choć i z mydła można coś wyrzeźbić. Dochodzę jednak do wniosku, że nie ma co na razie zbywać się tego szkiełka ;), do czego skłaniał mnie niedawno pewien Pan :). Powiedzmy, że jemu dedykuję tę sesyjkę. Pozdrawiam.

P.S.2. One też robią tak fajnie głowami xD.

poniedziałek, 19 marca 2007

ICM mówi...

... jutro śnieżek. No po prostu szaleństwo.
A żeby nie być gołosłownym:

http://meteo.icm.edu.pl/java2/mgram.php?x=12&y=10&lang=0&ver=&ikonka=1

Ta taka niebieska piramida gdzieś w środku oznacza, że jutro spadnie biały puch. I to całkiem sporo :D:D:D.

Aleja Lotników na zimowo, inaczej...

sobota, 17 marca 2007

Wspomnienie zimy...

Śniegu nie ma już ładne pare tygodni, ja zadowolony po mieście pomykam już sobie w samym sweterku, tymczasem jakieś antychrysty się dzisiaj dorwały do głosu na antenie radiowej i mówią mi, że jutro śnieg 8(. Co prawda nie do końca wierzyć mi się chciało, tym bardziej, że prorok ICM też jakby milczy w tej kwestii, ale zimno się coś zaczyna robić, więc coś na rzeczy jest :(.

A ja, jak już mowa o zimie, wrzucam kilka shotów, żeby ją skutecznie odstraszyć. Brrr. Aż się nie przyjemnie człowiekowi robi na myśl o brodzeniu w śnieżku po kolana.

A tak właśnie musiałem sobie co dzień brodzić, jak mi zasypało główną arterię Wałbrzycha (dom-szkółka) i nikt jakoś nie raczył jej odśnieżyć ;).


Ładnie zima także wyglądała w Parku Sobieskiego, tym bardziej, że było to zaraz po tych wielkich wichurach (pamiętny dzień przed kazusem :D). Totalny chaos!


piątek, 16 marca 2007

Arghhh... w PLENER!!!

Ostatnimi czasy pogoda mi robi bardzo wielkie nieprzyjemności i z tego też powodu postanowiłem ją totalnie olać. Postanowione więc. Jutro. 6.00 odjazd z Pl.Grunwaldzkiego, w bliżej nieokreślonym jeszcze kierunku. ICM mówi, że ma cholerka lać całkiem zdrowo, ale dzielniasznie wyposażony w waterproof plecak i jeszcze bardziej waterproof, a do tego i airproof, tyle że od drugiej strony ;) kurtka idę na podbój świata.

Niniejszym pozostawiam wszelkim nielicznym i zbłądzonym zaglądaczom taki oto "prezencik"... hehs, w postaci wygrzebanego z szuflady widoczku.

Kolorowo odlotowo szał! :D


Niekolorowo, nie wiem czy odlotowo, szał też również! :D


Być może do jutra ;)

wtorek, 13 marca 2007

Zamek Książ nocą.

Perełka dolnośląskiej architektury jest dziś główną atrakcją turystyczną naszego miasta. Nic dziwnego, że dorobiła się ładnego oświetlenia fasady. Tak to mniej więcej wygląda:


Tu miałem pewne problemy z baryłką. Tak to już jest jak z braku szerokiego kąta człowiek zaczyna rzeźbić pionowe panoramy. A ja laik PSowy nie jestem możny jeszcze skorygować tego choć trochę. Próbowałem... ale nie udało się.


Tu znów wyszła baryłka, choć trochę udało się opanować lecącą perspektywę. Coś za coś... :/

Zdjęcia robione jeszcze w październiku bodajże, dopiero teraz wyszperane, w ramach testowania Panorama Factory. Bardzo dobry soft. Jak widać, nie widać połączeń zdjęć. Jestem może nie zachwycony, ale zadowolony na pewno.

poniedziałek, 12 marca 2007

PAj

PAj. Wypatrzone na pewnym murze...

Koperek :D, czyli przepastna szuflada otwarta...

Zimy już człowiek nie uświadczy na naszej szerokości geograficznej... pozostały tylko zardzewiałe pręty od płotu, którymi przyjdzie mi się niechybnie zająć w najbliższy łyk-end :/, tymczasem czas zrobić wiosenne porządki na dysku i rozprawić się z tegoroczną pseudo-zimą.

Part 1:


wtorek, 6 marca 2007

Kolejne z kolejowego cyklu, tym razem most znajdujący się w dzielnicy Podgórze, zbudowany w 1902 roku, do dziś służy jako element linii Wrocław-Wałbrzych. Taka oto wersja:

sobota, 3 marca 2007

Z prac bieżących: "okna dwa".

Coś takiego udało mi się ostatnio wyprodukować. Być może będzie elementem większego cyklu, ale to jeszcze odległe plany ;).


czwartek, 1 marca 2007

PKP: Z wizytą u dyżurnego ruchu...

Jakiś czas temu, wybraliśmy się na focenie Dworca Kolejowego na Podgórzu w Wałbrzychu. Bardzo rozległy terytorialnie obiekt, niegdyś największy wałbrzyski dworzec kolejowy, spełniający rolę zarówno dworca towarowego i osobowego, obsługiwał Kopalnię, a także stanowił "poczekalnię" dla wielu składów towarowych. Dziś wszystko diabli wzięli. Owszem stoją stare wagony, pociągi jeżdżą, acz po upadku Kopalni, skończyły się czasy świetności dworca, tak jak skończyły się czasy świetności przemysłu w Wałbrzychu.

Zdjęć z samego dworca nie będzie, przynajmniej jeszcze nie teraz, ponieważ czekają na swoją kolej do obróbki, natomiast mam kilka z bardzo ciekawej wizyty, poczynionej przy okazji fotografowania dworca, a mianowicie z wizyty u Dyżurnego ruchu.

Wchodzimy do wieżyczki przy torach, uderza nas wypalone ciepło starej dmuchawy. Strome schody prowadzą do przeszklonego pomieszczenia. Za dużym biurkiem siedzi starszy człowiek. To Dyżurny. Na pytanie ile lat już pracuje na kolei ironicznie odpowiada... chłopczyku, na pewno więcej niż ty masz lat. Wystrój wnętrza... Gierek wczesny to mało powiedziane, Pan Dyżurny, w sumie też jakby z tamtej epoki. Tylko jakiś taki inny.

Nim coś zrobisz pomyśl i sprawdź!


W biurze u Dyżurnego znajdujemy ciągnący się przez kilkanaście metrów stół, z rozmaitymi przyciskami, przekładniami, guzikami. Wszystko poopisywane, sygnatury oznaczają lokalizacje przekładni kolejowych. Chociaż... farba jakaś taka wyblakła.


Cała maszyneria pochodzi jeszcze z czasów niemieckich. W sumie nie dziwi mnie to bardzo. Linia kolejowa Wrocław-Wałbrzych budowana była w latach.70 XIX wieku, z tym że pierwotnie sięgnęła ona stacji Wałbrzych Fabryczny. Dopiero później, na przełomie XIX i XX wieku zbudowano stację kolejową Podgórze, która była dużym węzłem kolejowym, łączącym trasy: Jelenia Góra-Wałbrzych-Wrocław, Wrocław-Wałbrzych-Kłodzko, Jelenia Góra-Wałbrzych-Kłodzko.


Żegnamy się z Dyżurnym. W gruncie rzeczy sympatyczny człowiek. Bez słowa pozwolił wszystko oglądnąć, sfotografować. Podążamy do drugiego "gniazda" na całej stacji.

Druga dyżurka leży na przeciwległym końcu stacji. Między rozjazdem linii na Jedlinę i Wałbrzych Miasto. Wchodzimy. Pomieszczenie równie obskurne. Rozpadające się biurko, metalowa szafa, bankowo poniemiecka. Na niej naklejki z kobitkami "z epoki". Dobry klej kiedyś produkowali. Odgłosy stukających rytmicznie migawek w tempie3 fps w serii 30 jpegów mieszają się z dźwiękami skrzypiącej podłogi, która krzyczy o zasłużoną emeryturę.



Istotnie maszyneria ciekawsza. System opiera się na przekładniach i dźwigniach umocowanych do drutów. Dokładnie nie wiem do końca jak to działa, ale przełożenie przekładni powoduje ruch zwrotnicy. Podobno system de facto mający już swoje lata często zawodzi. Ciągle są z nim problemy.


Człowiek w drugim gnieździe nieco młodszy. Stara się pokazać coś, nawiązać rozmowę. Sprawiać pozory. Swoje rozważania konstatuje stwierdzeniem, że praca na kolei to "ciężki kawałek chleba". Milcząco przytakuję.


VEREINIGTE EISENBAHN-SIGNALWERKE
BLOCKWERK BERLIN-SIEMENSSTADT
ROK PRODUKCJI 1933
Dziadek mawiał. Jak coś szwabskie, to nie wyrzucaj. Na pewno się przyda.


Pozostało tylko wrażenie, wysnute na podstawie raptem tych 2 godzin, że życie na kolei stanęło w miejscu jakiś czas temu i tak stoi. Czas płynie własnym rytmem... wyznaczany stukotem kół o przerwy dylatacyjne szyn...



Tutaj możemy zauważyć, jak druty owinięte najpierw na kołach sterowanych dźwigniami, przechodzą przez podłogę do maszynowni. Niesamowita technologia. Tylko Niemiec mógł coś takiego wymyślić.


Każda odnoga ma swoją tabliczkę. Jakby tak się przyjrzeć trochę tego jest.




To tyle z wizyty u Dyżurnego. Moim zdaniem był to bardzo fajny wypad (dzięki Arek) i równie cenne doświadczenie. Mimo drastycznego zderzenia z brutalną rzeczywistością...